25.08.2014

Cypr (del 3) - dwie strony Nikozji



Za oknem szaro i buro. Zimno, mokro… Jesień nadeszła w tym roku wyjątkowo szybko i niespodziewanie. O cieple i słońcu pozostało tylko miłe wspomnienie. Założę się, że nie tylko mnie nachodzą takie kocowo-jesienne myśli o zabunkrowaniu się gdzieś na dłuższy czas. Przeczekać ulewy i wichury, wypatrywać słońce, marzyć…  Dlatego też, dla ocieplenia klimatu i uciesze serca (mam nadzieję również waszych), wracam do tematu naszych tegorocznych wakacyjnych wojaży.


Jednym z punktów obowiązkowych na liście miejsc do odwiedzenia na Cyprze była Nikozja. Stolica kraju i największe miasto na wyspie. 

18.08.2014

pokaz mi swoja podeszwe a powiem ci kim jestes



Potrzeba matką no właśnie, czy zawsze wynalazku? W naszym przypadku nie wynalazku ale doczytania i dowiedzenia się kilku szczegółów. Dzisiaj post dosyć nietypowy, trochę z serii nie znam się to się wypowiem, chociaż oparty na naszych doświadczeniach i wiedzy czerpanej (nadal) garściami z różnych źródeł.  Idziemy kupować buty do biegania.

12.08.2014

opowiesci z Fjällbacki



Fjällbacka, mała rybacka miejscowość u brzegu zachodniego wybrzeża, całkiem niedaleko granicy z Norwegią. Znana i rozsławiona przede wszystkim dzięki Camilli Läckberg i jej kryminalnym opowieściom, chociaż już wcześniej doceniona przez między innymi takie osobistości jak Ingrid Bergman, która przez wiele lat spędzała w tej okolicy wakacje.  Zasługi tej popularności to nic innego jak przepiękne położenie osady. Szkierowe wybrzeże z setkami maluteńkich wysepek rozsypanych po morzu, klify oraz połyskujące w odcieniach czerwieni kamienie, białe domki oraz setki trzepoczących na wietrze żagli. Szczególny klimat, miejsce nazywane przez wielu världens vackraste skärgård (najpiękniejszym wybrzeżem szkierowym na świecie).

05.08.2014

pieczone buraki z wloska nuta




Hej hej! Wpis na szybko, bo i doby trochę mi szkoda. Urlop zleciał jak zwykle ekspresem, to co miało zostać zrobione, zrobione nie zostało, w zamian ciało i umysł odpoczęły i nabrały sił do dalszej walki z codziennością. Baterie naładowane, choć jeszcze kilka wolnych tygodni by nie zaszkodziło. Nim się człowiek obejrzy będzie jesień, ciemno i deszcz, tak więc trzeba korzystać z chwili. Na weekend planujemy jeszcze jeden mały wypadzik, mam nadzieję że na samych planach się nie skończy. Oby!


02.08.2014

Cypr (del 2) plus dodatek skandynawski



W poprzednim odcinku… Dzień chyli się ku końcowi. Zmęczeni upałem i całodzienną wędrówką po ruinach dawnego Pafos jedziemy w kierunku Petra tou Romiou. Całe szczęście, że mieliśmy ze sobą sportowe buty, strach się bać jak mogłyby wyglądać nasze paluchy i pięty po tonach kurzu, kamieni i całej tej ruinie, którą dzisiaj przemierzyliśmy. Teraz będziemy się moczyć i odpoczywać!

30.07.2014

Cypr (del 1)



Jak nie wiadomo, od czego zacząć, to najlepiej zacząć od początku. A początek był taki, że jak co roku planowanie wakacji zaczęłam tuż po zakończeniu poprzednich. W głowie był plan Portugalia lub Chorwacja samochodem (tak spodobały nam się zeszłoroczne całkowicie samodzielne wojaże) kontra wygoda i czarter gdzieś do ciepełka. Planowałam ambitnie, ze zwiedzaniem i poznawaniem nowego, tylko te cholerne kilometry i siedzeniem za kółkiem po 12 godzin, co dwa trzy dni… męczące, wieczorem trzeba się pilnować żeby rano skoro świt zerwać się na nogi i dalej gnać. Ehh, chyba nie do końca o to nam chodziło.  Najfajniejsze czartery wychodzą oczywiście ze Sztokholmu i Kopenhagi (patrząc na naszą lokalizację), więc tu pojawia się problem (chociaż jaki to problem?) dojazdu. Nie ma sprawy o ile wylot po południu i powrót rano, ale wtedy tracimy dni na miejscu. Coś za coś. Innymi słowy i tak źle i tak niedobrze.  

Pewnego pięknego dnia zostałyśmy (ja i dziewczyny) postawione przed faktem dokonanym. Kochanie, kupiłem bilety, lecimy na Cypr. Z domowego lotniska, na bite 2 tygodnie, ze zjeżdżalniami (tak sobie życzyły panny), dwa pokoje, nie będziemy sobie wchodzić na głowy.  Szczerze, sama nie wybrałabym tego kierunku w pierwszej kolejności ale cóż, darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, szczególnie kiedy to taki nie najgorszy koń. No to poplanowaliśmy mniej więcej, w tym roku trochę mniej niż zazwyczaj, bo zabrakło czasu.

07.07.2014

szwed w samolocie




Nareszcie. Za kilka dni wyłączę komputer i pójdę po walizkę. Załaduję, przemyślę, przeładuję, dołożę, odłożę, zważę… Wakacje, urlop, słodkie lenistwo… hmmm, wstęp jak setki innych, do czego piję.. 

Kilka dni temu natknęłam się na świetny artykuł traktujący o podróżach, zgrabnie złożony w kilka punktów i okraszony zdjęciami tematycznymi. Pomyślałam sobie wówczas, że jednak niezależnie od tego gdzie jesteśmy, w jakim kraju żyjemy i w jakich kręgach przebywamy, dotyczą nas te same sprawy. Drażnią nas tak, że chcemy krzyczeć, trzaskać z otwartej łapy i natychmiast wracać do domu.

Dzisiaj o tym, czego nie robić podczas podróży samolotem, na początek widziane oczami pracowników linii lotniczych, a potem samych Szwedów. Jak się przekonacie, temat jest bardzo uniwersalny , a problem dotyczy obu stron.

 Foto: szwedzki klasyk filmowy: ”Sällskapsresan eller Finns det svenskt kaffe på grisfesten – The Charter Trip”, 1980 

03.07.2014

Zamek Kronoberg



Lato w Szwecji. Deszcz, szaro, buro… Niestety, taki obrazek nie jest mieszkańcom Kronobergu obcy. Nasz okolica jest bardzo mocno zalesiona, tak więc ściąga na siebie deszczowe chmury i nad wyraz mocno potrafi udowodnić człowiekowi, że obieg wody w przyrodzie to nie jest wymysł naukowców. Ale nie o tym dzisiaj, bo lato w Szwecji może być przecież też słoneczne i gorące, tak – zdarzają się i takie wypadki. Pamiętam, że w lipcu 2010 temperatury przez praktycznie dwa tygodnie trzymały się na poziomie 30’c, dzień w dzień i do tego ani kropli deszczu. Nie co roku zdarzają się takie anomalie, dlatego tak dobrze zapadają w pamięci. Tegoroczne lato aż tak bardzo nas nie rozpieszcza, co jednak nie przeszkadza w organizowaniu wypraw nad wodę i nie tylko. 

Dzisiejszy post będzie kontynuacją naszych podróży po Smalandii. Tym razem zostajemy w Växjö, a właściwie na jego obrzeżach. Na początek trochę suchych faktów a potem już same rozrywki.  Nie chcę szczególnie zamęczać Was historią, jednak uważam że kilka słów tytułem wstępu się należy.

foto: Mark Davenport

24.06.2014

rucolowe pesto



Aż strach sprawdzać prognozy pogody! Chociaż z drugiej strony, co to za nowość że leje. Szczególnie zakorzenić się na szwedzkiej ziemi jeszcze nie zdążyliśmy ale z obserwacji wnioskuję że lata bez deszczu raczej się tu nie uświadczy. Podlewa nas co roku. Najpierw pokusi ciepełkiem w maju żeby w drugiej połowie czerwca i przez praktycznie cały lipiec (no ok, kilkanaście słonecznych dni pod rząd  też się czasem zdarza) lało jak z cebra, siąpiło, mżawiło, niby nie padało ale coś tam cieknie… sucho w każdym razie nie jest. A kosić trzeba. Jeszcze by wielkiego problemu z koszeniem nie było gdyby człowiek mógł się w wolnej chwili walnąć na leżak tudzież hamak i ponicnierobić. A tak to tylko kalosze i ślimaki.

22.06.2014

22.06.2000




Wody odeszły a ja zdążyłam jeszcze obejrzeć do końca odcinek Klanu. Spokojnie, wszystko w głowie ułożone, torba przygotowana, moja Pani doktor będzie na mnie czekać tak jak obiecała… Nie było jej, złamane biodro czy noga, kończyna jakaś, pamiętam jak przez mgłę. Telefon. Nie martw się, oni się tobą dobrze zajmą. Osobny pokój, piękna lampka nocna, fajnie byłoby mieć taką w domu…
Przed północą było już po. 

Tak mamo, dziewczynka, piękna jest. Nogi grube jak serdelki, tak, tak, wiem, wyrośnie… Dziwne, bo ja nie wyrosłam. 

19.06.2014

Lövmarknaden -w przeddzień święta Midsommar



Karlskrona (region Blekinge), nadmorskie miasto szczególnie popularne wśród osób podróżujących do południowej Szwecji drogą morską. Położone na ponad trzydziestu wyspach, z zabytkami wpisanymi na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dla mnie miasto szczególne, bo pochodzi z niego mój mąż, nadal w okolicy mieszkają teściowe, a i pierwsze kroki na szwedzkiej ziemi stawiałam właśnie tam.
Ze względu na jutrzejsze Midsommarafton postanowiłam przybliżyć Wam dzisiaj miejscowe obchody w przeddzień tego święta.

foto

Lövmarknaden to odbywający się tradycyjnie od ponad 200 lat targ. Dawniej organizowany był w samym centrum miasta, na rynku i skupiał się przede wszystkim na handlu brzozowymi gałązkami, wieńcami ozdobnymi oraz kwiatami potrzebnymi do ozdobienia zagród na obchody najkrótszej nocy w roku.  Sama nazwa wskazuje na główny trend handlu – liście. (löv – szw. liść). Targ pod taką nazwą funkcjonuje od 1871 roku.

17.06.2014

prace ogrodowe (del 3) - zbiory




Niech ktoś zgasi światło! Do napisania tego posta zbierałam się dwa tygodnie. Tik, tak, tik, tak…

Wówczas, przy pierwszym zbiorze radość moja była niesamowita, ależ wszystko pięknie wschodzi, jakie słodziutkie maleństwa. Na dzień dzisiejszy nie wierzę własnym oczom. Naprawdę nie sądziłam, że narośnie tego aż tak dużo!  Mogę sobie jedynie pluć w brodę za to, że nie wpadliśmy wcześniej na genialny pomysł zagospodarowania skrzyń warzywnych. Przecież to taka wielka różnica. Ziemia nagrzewa się o niebo lepiej, nie atakują nas (z małymi wyjątkami latających samosiejek) żadne chwasty, ilość czarnych zmór ograniczyła się do minimum, jednym słowem idealnie.

13.06.2014

glasriket - królestwo szkła




Dzisiaj drugi post z nowej krajoznawczej serii. Pierwszy przeszedł jak burza i wcale się nie dziwię, bo „co robić w Szwecji” pojawia się praktycznie codziennie w głównych wynikach statystyk bloga. Jak to co robić? W Szwecji można robić wszystko, czego dusza zapragnie!  Tym razem wybierzemy się do Krainy Szkła zwanej Glasriket.


10.06.2014

Smörgåsbord - szwedzki stół kanapkowy



Powoli zbliżamy się do jednego z najważniejszych dni w roku każdego przeciętnego Szweda. Serio, żadne tam Wigilie czy Wielkanoc! Szwedzi uwielbiają białe noce i imprezy na świeżym powietrzu. Temperatury może nie powalają na kolana, ale dwie dyszki są już zadowalające i wystarczają na tyle, żeby spędzić długi wieczór na tarasie czy w ogrodzie. A wieczór nie jest byle jaki, bo to letnie przesilenie i najkrótsza oraz najjaśniejsza noc w całym roku. Midsommarafton. Nie napiszę że Midsommar, bo w tym dniu akurat zbyt wiele się nie dzieje, większość wtedy nazwijmy to ładnie, odpoczywa w pozycji horyzontalnej i uzupełnia płyny. Zresztą przeczytajcie podlinkowany post, który poczyniłam w zeszłym roku, film którym kończę mówi więcej niż milion słów!

Midsommarafton to wieczór, a właściwie noc, kiedy potomkowie Wikingów najadają się do syta, piją jeszcze więcej niż jedzą, tańczą „małe żabki” (Små grodorna) wokół krzyża mającego za symbol penisa wbitego w ziemię (tak, penisa) ku płodności ziem i dobrych zbiorów, przy okazji robiąc całą masę różnych innych szalonych rzeczy, czego efektem jest zawyżona liczba narodzin w marcu i kwietniu. Jak sami twierdzą:  Sommar, semester, sill och nubbe – då trivs vi” (Lato, wakacje, śledzie i wódka – wówczas nam dobrze).

Dzisiejszy post nie będzie dotyczył ani kultury picia ani też przygód na stogach siana, dzisiejszy post będzie traktował o szwedzkim stole, zwanym stołem kanapkowym.

foto

06.06.2014

Nationaldagen - dzień flagi w Szwecji


Trochę historii dobrze znać, co nie? W ciągu ostatnich dni w moim najbliższym otoczeniu rozkręca się coraz bardziej szaleńczy, żołto-niebieski klimat, sklepy zawalone są flagami, wstążkami i innym papierowo-grillowym badziewiem w jedyny słuszny deseń, świętowanie chcąc niechcąc udziela się wszystkim, dlatego też postanowiłam przybliżyć Wam kilka faktów związanych ze szwedzką flagą.

Foto: Affisch.”Den 6 juni, Svenska flaggans dag, Stadion Skansen, Hasselbacken.” Original G. Ankarcrona 1916. Nordiska museets fotoatélje, Nordiska museet.