poniedziałek, 20 maja 2013

nieszczęścia chodzą parami





Nieszczęścia chodzą parami.
Szczęścia też.

A dla mnie wielka radością są podróże,
niezależnie od tego czy są dalekie czy bliskie,
czy w większej grupie czy tylko we dwoje.

Lubię poznawać nowe, odkrywać ponownie już poznane.
Ledwo co wróciliśmy z Göteborga
a za chwilę czas zbierać się do Berlina.

Za kilka miesięcy kierunek Polska i przy dobrych wiatrach Włochy.
A w międzyczasie, kto to wie…

Life is good.

I tak zebrało mi się na wspomnienia…  

maj 2008,
kto zgadnie gdzie?







piątek, 17 maja 2013

espadryle





Espadryle // Alpargatas
esparto – z katalońskiego, rodzaj wytrzymałej trawy używanej do produkcji lin
Szmaciaki katalonskiej klasy robotniczej.
Byle jakie, miękkie, przemakające

 i rozwalające się po krótkiej chwili. 
Ale w XIV wieku.
 

Dzisiejsze są o niebo lepsze, mocniejsze i bardziej wytrzymałe.
Popularne na całym świecie,
produkowane w różnych wzorach i kolorach.
Płaskie, na koturnach, męskie, sportowe, eleganckie…
W zależności od sezonu mogą być super modne

 lub super obciachowe.
Co nie zmienia faktu, że nadal po prostu są. 
Ponadczasowe. 
Od kilku sezonów również na salonach

 i wybiegach najlepszych projektantów.
W tym wypadku powiedzenie, że „słoma z butów” Ci wystaje
jest bardzo dwuznaczne.
Luksusowy obciach jest nadal luksusem.
Bo kto bogatemu zabroni???
Jak dla mnie mogą być i z supermarketu
bo podobno 90% ich światowej produkcji

pochodzi z Bangladeszu.

Na lato.
Bo lato już niedługo.
Chyba…









środa, 15 maja 2013

nowe





Tak się pewnie zastanawiacie,
co ta tu znowu nawstawiała?

Kwiatki jakieś…
To napiszę tak.

Nic tak nie motywuje do porannego wstawania
 jak śpiew ptaków,
promyki słońca wpadające przez żaluzje
i świadomość, że tam, za oknem powstaje NOWE.
Cieszę się szalenie i śmieję w głos patrząc na tulipany i szafirki,
 rozrastającą się forsycję,
nabierający mocy rabarbar i kiełkującą rzodkiewkę.

Już nawet po pocztę nie chodzę,
bo do domu wracam wyłącznie przez ogród.
I teraz z Wami dzielę moje szczęście!

p.s. weranda prawie gotowa…


poniedziałek, 13 maja 2013

Göteborg




Gdybyście tylko kiedyś mieli okazję, polecam z całego serca.
Piękne miasto, świetna atmosfera, pyszne jedzenie…
Mogłabym tak wyliczać bez końca.

Ostatni weekend spędziliśmy właśnie tam.
Miejsca przez nas odwiedzone były nieprzypadkowe,
bo polecone i przedstawione przez kuzyna O.

Bawiliśmy się wybornie.
Zapraszam na fotorelację!


Naszą wędrówkę zaczęliśmy od przejścia przez centrum,
do targu rybnego – Fiskekyrkan.





 Po drodze przekąsiliśmy co nieco u Włochów.
Miasto nadmorskie, więc naturalnie owoce morza.



W drodze powrotnej zakupy i odpoczywamy, bo jutro też jest dzień.




I to nie byle jaki, bo pełen wrażeń.



Byliśmy jednymi z pierwszych gości parku Liseberg.
Ja ze względu na mój postępujący lęk wysokości stacjonowałam naziemnie.
Co nie oznacza wcale, że się nudziłam.



Głupawka dosięgła i mnie.
I tak hasaliśmy do wieczora.

Wrócimy niedługo, a jakże inaczej!


sobota, 11 maja 2013

Mieszanka sałat ze szparagami i serem halloumi





Dzisiaj bez zbędnych ceregieli, sam przepis.
Kolejna sałatka z serii wiosenno grillowych.





Mieszanka sałat ze szparagami i serem halloumi.

Co potrzebujemy?
-1 opakowanie mieszanki sałat
- 1 pęczek szparagów
- 150 g fasolki szparagowej
- 1 avocado
- 12 pomidorków koktajlowych
- 200 g sera halloumi (lub innego oscypka)*

dressing
-3 łyżki oliwy z oliwek
- 1 limonka
- garść melisy cytrynowej lub mięty
- sól, pieprz
______________________________________
* Osoby z nietolerancją pokarmową na białko powinny skorzystać z zamiennika, przepis wolny od glutenu


A tak przygotowujemy:
Fasolkę i szparagi oczyszczamy i gotujemy 5 minut. Studzimy.
Avokado obieramy i dzielimy na ósemki.
Wszystkie składniki sałatki delikatnie mieszamy.
Halloumi kroimy na grubsze plastry jeśli chcemy go grillować
lub cienkie jeśli będzie surowy i dodajemy do sałatki.  
Oliwę mieszamy z sokiem z limonki i ziołami.
Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Polewamy.

I już.

Nie pchać się tu proszę. Kolejka obowiązuje, kolejka!!!



środa, 8 maja 2013

glossybox 04



Kwietniowy Glossybox dotyczył oczyszczania.

Właściwie można było się tego domyślić, bo temat typowo wiosenny.
No i pożyteczny zarazem.

Z braku czasu nie zdążyłam jeszcze przetestować
wszystkich kosmetyków z tego pudełka.
Jeden produkt powędrował bezpośrednio do starszej młodzieży, ale o tym za chwilę.

Pozostanę jeszcze przy samym oczyszczaniu.
To, że skórę czyścimy od zewnątrz jest normalne i zaakceptowane,
jednak wewnętrzne oczyszczanie organizmu może już być dyskusyjne.
Ciekawa jestem czy ktoś z Was stosował już takie zabiegi.

Ja z racji pracy w hotelu o takim profilu
zdążyłam zagłębić się w tajniki tej wiedzy tajemnej;)
Tam stosowana była m.in. dieta dr. Dąbrowskiej,
którą z ręką na sercu polecam.
Jest ciężka do przejścia w całości (14 dni) ale przynosi rezultaty!

Post piszę z kilkudniowym wyprzedzeniem,
więc środa, kiedy to czytacie,
jest moim ostatnim dniem 3 dniowego oczyszczania
metodą Michała Tombaka.  
1 dnia piłam tylko kefir,
2 wyłącznie sok z jabłek
a 3 jadłam surowe i gotowane warzywa.
Dodatkowo przegryzałam całość razowymi sucharami.
Jeśli jesteście zainteresowani tematem,
chętnie podzielę się informacjami.


Wracamy do Glossyboxa.
Temat przewodni tak jak już wspomniałam, sprzątanko.
Spring clean your beauty.
Zalecenia: sprzątać nie tylko ciało ale też garderobę – wyrzucamy zimowe ubrania i przygotowujemy się na cudowną wiosnę.
Ja nie wiem, ale chyba będę musiała złożyć reklamację,
bo zalecają że mam robić wietrzenie szaf
a tłustych czeków to już zapomnieli dosłać!


Skład (opisy z karty):
Maria Nila Stockholm, Palett Masque, Luminous Colour
Nawilża i odżywia włosy oraz sprawia, że włosy są jedwabiście miękkie. Ekstrat z granata zmniejsza utratę koloru włosów farbowanych i chroni przed promieniami UV.
Otrzymałam opakowanie pełnowymiarowe 250 ml / 199 sek (ok. 96 pln)
Nie używałam wcześniej kosmetyków tej marki, więc nie napiszę nic, bo nie wiem czego się spodziewać. Niemniej jestem bardzo zadowolona, bo raz że taaaka wielka pucha dobrodziejstwa, a dwa że chciałam właśnie kupować nową. No i sam fakt, że cena jednego produktu przewyższa koszt całego pudełka.

Tancan, Bronze Self-Tanning Spray
Samoopalacz w spreyu z erytrulozą. Zawiera wyciąg z aloesu i białej herbaty. Nieperfumowany. Zawiera również formułę natychmiast barwiącą ułatwiającą równomierne nakładanie.
Otrzymałam minispray 50 ml. Opakowanie pełnowymiarowe 250 ml/ 299 sek (ok. 145 pln)
  
W składzie erytruloza, składnik który podobno nie śmierdzi i nie wysusza skóry tak jak inne. Zbiera pochwały. Samo nakładanie produktu może być dla niektórych przerażające, bo „ułatwiacz” barwi na bardzo ciemny brąz! Zdjęć oszczędzę ale uwierzcie, na ulicę się w tym nie da wyjść. Spreyowałam się wieczorem(zalecenie żeby nie zmywać 6 godzin),  a rano byłam pięknie oliwkowo brązowa, nic się nie pobrudziło no i nie śmierdziałam. Skóra lekko wysuszona ale nie tak bardzo jak przy innych samoopalaczach.

Färg, Zestaw cieni
Łatwe w użyciu i multifunkcjonalne. Można użyć również jako rozświetlacza lub eyelinera.
Otrzymałam opakowanie pełnowymiarowe 9 g / 249 sek (ok.120 pln)
Jakieś takie nietrafione zupełnie. Sama nie zdecydowałabym się na zakup tego zestawu. Kolory może i zestawione odpowiednio, ale niestety nie dla mnie. Mama się ucieszy.
 

Vichy, Normaderm Hyaluspot
Efektywny i głębokooczyszczający żel punktowy na wypryski. Zawiera kwas hialuronowy i wodę źródlaną. Odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry.
Tubka 3 ml. Produkt oryginalny 15 ml / 159 sek (ok. 77 pln)
Tak jak pisałam na wstępie, jeden z produktów powędrował do Młodej. Młoda jest piękna jak łania, ale niestety z racji wieku, atakowana przez różne erozje, wybuchy i inne takie nieprzyjemności. Po trzydniowym użyciu drobne pryszczyki w okolicy nosa zagoiły się i znikają zupełnie, a te z czoła zamknęły się i znacznie zmniejszyły. Świetny efekt. Młoda zadowolona, bo skóra się nie świeci, a miejsca leczone są matowe, ale nie suche czy ściągnięte. Domyślam się, że to zasługa kwasu hialuronowego. Kupimy dużą tubkę.
 

Balance me, Super Toning Body Wash
Dzięki zawartości aktywnych składników z lawendy, jałowca, bergamotki i pelargoni polepsza cyrkulację krwi w skórze. Do codziennego stosowania.
Butelka 50 ml. Produkt oryginalny 260 ml / 105 sek (ok. 51 pln)
Ma zmiękczać, ujędrniać i wygładzać. A pachnie tak sobie, pewnie dlatego że w 99% zawiera składniki naturalne. Zużyję, pewnie że zużyję, ale bez szczególnego przekonania.
 

Dodatkiem do całego zestawu były:
- Comiesięczna gazetka, tym razem dosyć interesująca, z artykułem na temat witamin.
- Karta rabatowa 50 sek od wykorzystania przy zakupie zestawu szampon plus odżywka z serii Palett Maria Nila. Ważna do końca roku do wykorzystania w sklepach stacjonarnych i www.
- Bon rabatowy upoważniający do zakupu samoopalacza Tancan Bronze ze zniżką 100 sek. Jeśli ktoś ma ochotę, proszę się częstować, dane do wykorzystania widoczne na zdjęciu. Hasło: GLOSSY.
- Kolejny rabat. 20% na zakup asortymentu FÄRG. Ważny do 31.05, do wykorzystania na www.
- karta informacyjna Vichy Normaderm. Bez zniżki, a szkoda.


Podsumowanie.
Z miesiąca na miesiąc jestem coraz bardziej zadowolona z zawartości.
A może tylko mi się wydaje.
Faworytem został oczywiście krem Vichy.
Ucieszyłam się na widok maski do włosów i zaciekawiłam szczególnie samoopalaczem z nowym składem.

Ery co?
Erytruloza.
Nowy wyraz do zapamiętania.
Warto czytać etykiety.